Styczeń to dobry czas na podsumowania, więc zdecydowałam się wydobyć w końcu zdenkowane produkty z dna szuflady i opisać ich działanie, zanim wszystko zapomnę :) Okazało się, że mam tyle pustych opakowań, że nie dam rady z wszystkim uporać się na jeden raz. Dlatego zacznę od tego, co najbardziej lubię, czyli masek i odżywek :)

DSC_2773.jpg

Kallos Multivitamin

To przede wszystkim piękny zapach! Obłędny, czasem otwierałam odżywkę tylko po to, żeby się w nią wwąchać :) Na dłuższą metę okazała się być nieco zbyt lekka. Olej awokado na pewno będę musiała przetestować solo na moich włosach. Ekstraktów dużo, ale w śladowych ilościach, więc trudno mi wierzyć w ich działanie. Mało silikonów, co może być i dobre i złe ;) Mam mieszane uczucia ostatecznie względem tego Kallosa, choć marzyłam, żeby sprawdził się lepiej, bo do tego zapachu tęsknię.

Więcej pisałam o niej tutaj.

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Citrus Sinensis Extract, Panax Ginseng Root Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Maltodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone.

Cena: 5,99 (w promocji 5 zł) za 275 ml

Wniosek: Pod względem zapachu na pewno ulubieniec, jeśli chodzi o działanie to średniak, może wrócę do niego, jak postanowię wypróbować mycie włosów odżywką :) Wciąż nie znalazłam mojego ulubionego Kallosa.

Kallos Aloe

Na początku zasmucił mnie zapach tego Kallosa. Kojarzy mi się z proszkiem do prania. Okazało się natomiast, że moje włosy bardzo go polubiły. Stosowany sam po myciu działał lepiej niż Multivitamin, super sprawdzał się jako odżywka pod olejowanie. Okazało się, że nakładany w nieco większych ilościach (tak, żeby nawet po wczesaniu było go trochę widać na włosach) sprawdza się fenomenalnie. Może taka uroda Kallosów, że muszę ich nakładać więcej, żeby moje włosy je poczuły?

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Cena: 5,99 (w promocji 5 zł) za 275 ml

Wniosek: Silny kandydat na ulubionego Kallosa :) Na pewno kupię duże opakowanie, choćby po to, żeby stosować go pod olej albo wypróbować do mycia głowy :)

Cece Med Prevent Hair Loss Conditioner

Jak na proteinową odżywkę stosowaną od czasu do czasu, żeby odżywić włosy, które ewidentnie nie lubią małych protein – wypadła całkiem nieźle. Nie proteinowała za bardzo, tj. efekt po niej nie był tragiczny (właścicielki włosów wysokoporowatych pewnie to zrozumieją). Oczywiście nie był też spektakularny, nie mam na niego szans po małych proteinach bez silikonów w dodatku. Po zamknięciu emolientową odżywką, dało się przeżyć. Często stosowałam duet CeCe + Kallos, ale okazało się, że Kallos jest za słaby, żeby zniwelować fekt małych protein na moich włosach.

Powiem szczerze, że miałam problem, żeby ją wykończyć. Po pierwsze okazała się być tragicznie wydajna, mimo że jej konsystencja jest dość rzadka (300 ml  baaaaaardzo wydajnej odżywki), a po drugie nie stosowało się mi jej przyjemnie (męczący zapach). Ale skład ma zachęcający: biotyna wysoko w składzie, ekstrakt z bambusa, proteiny ryżu, łubinu i pszenicy, keratyna, pantenol, wiataminy A i E i inne dobroci :) Plus alkohol promujący wnikanie, który w połowie składu mnie nie przeraża.

Skład:

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Palmitate, Biotin, Bambusa Arudninacea Leaf Extract, Glycerin, Oryza Sativa Seed Protein, Phytic Acid, Oryza Sativa Extract, Hydrolyzed Lupine Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, PEG-20 Castor Oil, Alcohol Denat., PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Zea Mays Oil, Calcium Pantothenate, Inositol, Retinol, Rosa Moschata Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Tussilago Farfara Leaf Extract, Butylene Glycol, Niacinamide, Triticum Vulgare Germ Oil, Benzophenone-4, Methylparaben, Propylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Parfum, Linalool, CI 16035, CI 19140.

Cena: Około 30 zł (w promocji nawet 21 zł) za 300 ml

Wniosek: Zapach był dla mnie nieco męczący. Skład ładny, w sumie żałuję, że nie stosowałam jej na skórę głowy. Może kiedyś kupię ją jeszcze raz, ale do stosowania tylko na skórę głowy. Skoro powoduje poproteinowy przesusz, to stosowana na skórę głowy powinna odbijać włosy od nasady, co nie? ;)

Henna Wax Pilomax (stara wersja)

To była bardzo dobra maska. Jeśli się ją odpowiednio długo i regularnie stosowało, faktycznie poprawiała stan włosów. Moich poprawiła. Nie przepadałam za jej zapachem, który niestety zostaje na włosach. Mam wrażenie, że w połączeniu z wcierką Cece zmniejszyła nieco wypadające włosy. Stosowałam na włosy i skórę głowy. Na początku miałam wrażenie, że przyspiesza przetłuszczanie, ale to chyba jednak była wina niewłaściwego mycia głowy.

No ale co z tego, jak producent zmienił skład i teraz składniki aktywne są w jakichś śladowych ilościach :(

Stary skład:

Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Lawsonia Inermis Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, DMDM Hydantoin, Benzyl Benzoate, Parfum, Linalool, Hexyl Cinnamal, Alpha-IsoMethyl Ionone,  Limonene, Geraniol, Citronellol

Cena: 22 zł za 240 ml

Wniosek: Po zmianie składu na pewno jej nie kupię ponownie. Szkoda.

Fitomed odżywka normalizująca Zioła i Biotyna

Odżywka przeznaczona jest do włosów tłustych i skłonnych do łupieżu. Została mi zarekomendowana jako odżywka do skóry głowy. Można ją nakładać na całe włosy oczywiście, ale ja mam akurat włosy suche, tylko skórę głowy z tendencją do przetłuszczania się. No właśnie, z tendencją, bo teraz myję włosy raz na 3 a nawet 4 dni, częściej nie muszę. Kiedyś co 2 dni to był max.

Może też to zaleta tej odżywki, a na pewno zmasowanej ilości łubinu, jaki nakładam na skórę głowy pod postacią odżywek, ale też i wcierek.

Jak dla mnie ta odżywka jest rewelacyjna. Skład pozwala spokojnie nakładać na skórę, pachnie ziołowo, ma naturalny kolor, generalnie podoba mi się :) Skóra głowy czuje się po niej odświeżona i ukojona. Niestety, jak zwykle przy nakładaniu produktu na skórę głowy schodzi go całkiem sporo. Tym bardziej, że stosuję co mycie lub co drugie mycie.

Skład:

Aqua, Arctium Lappa (Burdock) Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Artemisia abrotanum, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Dipalmitoyl-ethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Biotin, Parfum, Phenoxyethanol(and)Ethylhexylglycerin

Cena: 9 zł za 200 ml (doz.pl)

Wniosek: Kończę już drugie opakowanie i nie zamierzam z niej rezygnować :) Celowo jednak odstawiam ją od czasu do czasu na rzecz innej odżywki, żeby skóra głowy się za bardzo nie przyzwyczaiła.

 

Garnier awokado i karite

Kiedy ją używałam, wydawała mi się słaba. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że była jedyną odżywką, która zmiękczała moje naturalnie sztywne włosy…

Więcej pisałam o niej tutaj.

Skład: 

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil, Behentrimonium Chloride, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Stearamidopropyl Dimethylamine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Isopropyl Alcohol, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Citric Acid, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragrance (FIL C161611/2).

Cena: 8/9 zł (w promocji koło 6,50 zł) za 200 ml

Wniosek: Żywię do niej bardzo ambiwalentne uczucia ;) Nie mogę się zdecydować, czy ją lubię, czy nie ;) W każdym razie, pewnie jednak kupię ją jeszcze raz na jakiejś promocji, których nie brakuje, żeby ostatecznie przekonać się, czy jest warta zainteresowania.

Reklamy