Zdecydowanie za mało się u mnie dzieje w pielęgnacji, żebym aktualizowała stan moich włosów co miesiąc. Ale co trzy miesiące zbiera się już na tyle dużo odkryć, że czuję potrzebę ogarnięcia, co się wydarzyło i co się zmieniło.

Z ważnych wydarzeń – byłam u fryzjera-tychologa! Zobaczyłam swoją skórę głowy z bliska, co było dość traumatycznym wydarzeniem, szczególnie, że okazało się, że część moich mieszków włosowych jest zablokowana i nie rosną mi z nich włosy.

W konsekwencji musiałam odstawić niektóre kosmetyki i zastąpić je innymi, które miały moją skórę głowy podratować. Na podstawie otrzymanych wytycznych pielęgnacyjnych stworzyłam sobie plan poprawy skóry głowy i do dziś się go trzymam.

Największym moim włosowym odkryciem w tym kwartale było to, że stosując odżywkę PRZED MYCIEM można faktycznie poprawić kondycję włosów. Nie wierzyłam w to, gdy czytałam o takim sposobie pielęgnacji na blogach. A jednak! Moje włosy nawet reagują inaczej w zależności od tego, jaką odżywkę im przed myciem podam. A próbowałam do tej pory z emolientowymi (Garnier Awokado i Karite) i humektantowymi (Kallos Aloe).

Zrozumiałam też, że moje włosy źle reagują na małe proteiny (hydrolizowana keratyna, jedwab, aminokwasy). Ciekawe, czy to ogólna właściwość zniszczonych włosów, bo przeczytałam w paru miejscach, że zniszczone i suche włosy nie przyjmują najlepiej tych składników.

Z drugiej strony – moje włosy schną dłużej!!! Niby nie jest to powód do radości, bo ich wysychanie po godzinie było mi bardzo na rękę. Ale z drugiej strony wiem, że dzięki temu wolniej oddają wodę i dłużej mogą być nawilżone. A przy okazji to pewnie zasługa zmniejszonej porowatości, do czego mam nadzieję przyczyniły się moje godziny spędzone w łazience nad wanną ;)

Po tym kwartale mam jeszcze kilka hipotez, co do moich włosów, ale póki to są hipotezy, to się nimi nie dzielę. Mam cały następny kwartał na testowanie ;)

Reklamy