Dlaczego zdecydowałam się kupić maskę Kallos Multivitamin?

O Kallosach w blogosferze głośno. Wiele entuzjastycznych recenzji, Kallosy wśród ulubieńców, przystępne ceny, coraz lepsza dostępność, proste składy i ogromny wybór. Po uważnym przestudiowaniu składu wszystkich Kallosów zdecydowałam kupić na początek… cztery ;) Była wtedy promocja w Naturze i małe opakowania były za piątaka. Wrzuciłam do koszyka maskę proteinową (Latte), nawilżającą (Aloe) i dwie emolientowe (Omega i bohatera dzisiejszego wpisu – Multivitamin).

Multivitamin przygarnęłam ze względu na całe bogactwo ekstraktów i fajnych dodatków, które w nim się znajdują, mimo że występują w śladowych ilościach.

O produkcie

Napiszę tutaj, co obiecuje producent, bo napisy na opakowaniu są słabo czytelne. I tłumaczenie też jest śmieszne, takie sympatyczne, ciekawe, kto to Węgrom tłumaczył :) Pisownia oryginalna :)

Energizująca maska do włosów zawierająca witaminy B3-, B5-, B6-, C i E oraz ekstrakty Ginsenga, Pomarańczy, Cytryny i olej Avokado. Zawartość aktywnych składników chroni i odnawia wyblakłe, osłabione i uszkodzone włókna włosów. Odżywia, nawilża, rewitalizuje włosy i stymuluje ich porost.

Użytkowanie: Stosujemy po umyciu na wysuszonych ręcznikiem włosach. Po upływie 5 minut działania spłukać.

Słodkie :)

1

Jak stosowałam i efekty

Próbowałam wersję:

  • klasyczną czyli na 5 minut bez folii i z folią
  • na 15 minut z folią
  • jako emolient po proteinie

Na początku cieszyłam się tym, że piękny zapach zostaje przez jakiś czas po wysuszeniu ne włosach. Pod tym względem używanie tej maski to sama przyjemność. Później zauważyłam, że efekty przy 5-minutowym trzymaniu na włosach nawet po wczesaniu są średnie. A lepsze, jeśli maskę trzymam dłużej, czyli 15-20 minut. Raz lepiej działała u mnie opcja z folią, raz bez. Któregoś razu nawet po długim trzymaniu efekt był taki sobie. W końcu doszłam do wniosku, że… większy wpływ na to, jak wyglądają moje włosy ma to, co robię z nimi przed Kallosem MV. Innymi słowy, Kallos MV jest dla moich włosów za słaby, za lekki, generalnie prócz zapachu potrafią na niego w ogóle nie zareagować.

Kallos miał u mnie lepsze i gorsze dni, ale zrozumiałam jedno – kiedy go używam nigdy nie mogę być pewna efektu, bo raz wychodzi lepiej raz gorzej. Przyznam, że trochę mi szkoda, bo chciałabym, by ta maska okazała się strzałem w dziesiątkę, a ja mogłabym się nurzać w zapachu Kallosa MV co mycie ;) Gdyby Kallos Multivitam był człowiekiem, powiedziałabym, że jest niekonsekwentny :) Oczywiście, włosy są „jak po odżywce” (bo Kallos jest lekki jak odżywka, tak odbierają go moje włosy), ale nie są ani wyjątkowo miękkie, ani wyjątkowo nabłyszczone, w ogóle brak jakiegoś konkretnego efektu. No może tylko to, że pięknie pachną jeszcze przez chwilę…

4

Pozostałe cechy

Pojemność: 275 ml (dostępna też 1000 ml)

Cena: ok. 5-6 zł, OMG! ok. 2 zł za 100 ml, hipertanio, przetanio! A litrowa to już w ogóle 1zł za 100 ml!

Wydajność: klasyczna

Przetłuszczanie: nie nakładałam na skórę głowy ze względu na silikony

Skutki uboczne: –

Zapach: pięęęęęęękny :) Wstyd przyznać, ale czasem otwierałam maskę tylko po to, żeby się nią pozaciągać ;)

Skład

Aqua, Cetearyl Alcohol  (baza emolientowa, wygładza i zmiękcza), Cetrimonium Chloride (emulgator, konserwant, zmiękcza i wygładza, dozwolony w ograniczonym stężeniu), Persea Gratissima Oil (olej awokado), ParfumCitrus Lemon Extract (ekstrakt z cytryny), Citrus Sinensis Extract (ekstrakt z pomarańczy), Panax Ginseng Root Extract (ekstrakt z żeń-szenia), Citric Acid (kwas cytrynowy, konserwant naturalny, regulator pH), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Dimethiconol (silikon rozpuszczalny w wodzie), Propylene Glycol (humektant, promotor przenikania), Niacynamide (wit. B3), Calcium Pantothenate (wit. B5), Sodium Ascorbyl Phosphate (wit. C), Tocopheryl Acetate (pochodna wit.E), Pyridoxine HCL (wit. B6), Maltodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica (konserwant, rozpuszczalnik i substancja zapachowa), Benzyl Alcohol (konserwant, rozpuszczalnik), Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone (dwa konserwanty).

Po bazie emolientowej emulgator, olej awokado i już zapach…

Później ekstrakty: cytryna, pomarańcza, żeń-szeń, regulator pH, dwa silikony, później wszystkie obiecane witaminki w ilościach malutkich i cała reszta stabilizatorów, konserwantów itp. Skład niby ładny, ale wszystko co dobre – bardzo tego mało. Jeśli to działa – nie widzę za bardzo efektów zaraz po myciu i niestety nie widzę efektów na dłuższą metę, a jak widać po zdjęciach – zaraz skończę opakowanie 275 ml.

2

Czy kupię ponownie?

Nie wiem… Dla tego zapachu może się skuszę, choć tyle tych produktów na rynku, że nie wiem, czy jest sens kupować produkty, które sprawdzają się tylko „tak sobie”. Z drugiej strony ta cena… Naprawdę nie wiem. W każdym razie wspominać będą ją miło :)

3

Reklamy